czwartek, 10 kwietnia 2014

Wielkanoc - wybrane przepisy blogerów

Postanowiłem zrobić zestawienie przepisów wielkanocnych. Ponieważ na blogu nie mam ich zbyt wiele, doszedłem do wniosku, że dobrym pomysłem będzie wykorzystanie nie tylko moich przepisów. W blogosferze można znaleźć naprawdę ciekawe rzeczy. Uprzedzając pytanie o prawa autorskie - wszystkich zainteresowanych zapytałem o pozwolenie na umieszczenie zdjęcia z linkiem w moim zestawieniu. Z zadowoleniem muszę stwierdzić, że żaden z zapytanych blogerów mi nie odmówił. Wszyscy bardzo chętnie udostępnili swoje zdjęcia i przepisy.
Kryteria wyboru były różne. Zaczynając od "ale super fotka/pomysł", poprzez "na tym blogu są fajne zdjęcia/przepisy/podoba mi się styl, ciekawe co proponuje na Wielkanoc", a kończąc na "co by tu jeszcze wrzucić". Oczywiście w zestawieniu nie mogło zabraknąć moich przepisów - przecież wiadomo, że są super i podoba mi się styl pisania ;-)

Wszystkie zdjęcia są podlinkowane do przepisów na blogach autorów - wystarczy kliknąć.


Święconka w takim koszyczku doskonale będzie się prezentowała na świątecznym stole. "Na miotle" znajdziecie dokładną instrukcję JTZ ze zdjęciami.

sobota, 5 kwietnia 2014

Klops z jajkiem czyli pieczeń rzymska

Na naszym stole klops gości dość często, chociaż w wersji z jajkiem tylko na Wielkanoc. Zrobienie go nie jest bardzo pracochłonne, pod warunkiem, że kupimy mielone mięso. Muszę przyznać, że trochę brak mi odwagi, żeby kupić takie zmielone razem z budą i zapakowane. Na szczęście w moim osiedlowym sklepie stoisko mięsne jest wyposażone w maszynkę do mielenia i mogę sobie wybrać który kawałek zostanie zmielony. Gdy ten krok mamy już za sobą, reszta jest mało skomplikowana. Wystarczy wymieszać mięcho z jajkiem, bułką i przyprawami, upiec w piekarniku i obiad gotowy. Klops na zimno jest doskonałą wędliną. Jego smak zależy głównie od mięsa. Moja ulubiona wersja to połączenie wieprzowiny i piersi z kurczaka.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Frittata ze szpinakiem i suszonymi pomidorami

Kolejne danie z ciekawą nazwą, tym razem kuchni włoskiej. W zasadzie jest to coś pomiędzy omletem i zapiekanką. Czyli taki omlet z dużą ilością dodatków, smażony na patelni i zapiekamy w piekarniku z dodatkiem startego sera. Niestety nie dysponuję patelnią, którą można wstawić do piekarnika, więc nie mogłem jej przygotować zgodnie z procedurą. Jednak nie sądzę, żeby moja wersja znacząco odbiegała smakiem od oryginału.
Jeśli chodzi o dobór składników do frittaty – mamy pełną dowolność. Można ją zrobić z mięsem, rybą, kiełbasą, boczkiem, warzywami, grzybami… ciekaw jestem jak smakowałaby z czekoladą;-) Ze względu na tę różnorodność uważam ją za niezłą alternatywę dla schabowego.

czwartek, 27 marca 2014

Bialystoker zwany białym

Przygotowując od tylu lat cebulaczki nie wiedziałem, że robię swego rodzaju wariację na temat dawnej potrawy żydowskiej, o której dzisiaj w naszym mieście już prawie zapomniano, ale gdzieniegdzie można je jeszcze kupić. Od moich cebulaczków różnią się wyglądem i dodatkiem maku, który zresztą jest w przepisie opcjonalny. Bialystoker, a właściwie bialystoker kuchen (czyli "białostockie ciasto") był swego czasu bardzo popularny w Nowym Jorku(*), gdzie trafił wraz z żydowskimi imigrantami na początku XX wieku. Można więc powiedzieć, że zrobił światową karierę. Podobne (jeśli nie identyczne) bułki robi się w Lublinie, pod nazwą cebularze.

(*)Nasi agenci donoszą, że biały nadal jest popularny w NY i można go kupić w każdej piekarni, pod nazwą "bagel bialy".


wtorek, 11 marca 2014

Chili con carne

Czyli kolejna potrawa po quesadillas (klik), którą zrobiłem ze względu na nazwę;-) Lubię ostre potrawy, a chili „chodziło za mną” już od dłuższego czasu. Jak podaje ciocia wiki (klik), chili con carne jest tradycyjnym daniem kuchni meksykańskiej i  teksańskiej. Jest popularnym fastfoodem w amerykańskich barach. Jak się okazuje moja wersja to nie jest chili, ale o tym opowie ekspert  Dr Sheldon Cooper z serialu "The Big Bang Theory":
Priya: Czy chciałbyś trochę chili domowej roboty?
Sheldon Cooper: A czy jest w nim fasola?
Priya: Tak?
Sheldon Cooper: Więc to nie jest chili. Prawdziwe chili jest bez fasoli, ale jesteś z zagranicy więc twoja ignorancja zostaje ci wybaczona.
[Sheldon próbuje chili]
Sheldon Cooper: Mmmm, bardzo dobre... cokolwiek to jest.

Chili con carne podałem na dwa sposoby: z brązowym ryżem i w placku tortilli. Moim zdaniem lepsze było z ryżem. W tortilli było za gorące żeby je wygodnie jeść, a jak wystygło nie smakowało już tak dobrze. Starszy szkodnik, przyzwyczajony już trochę do pikantnego jedzenia, pochwalił moje chili. Co prawda wybrał wersję w placku tortilli i myślę, że zjadłby każdą tortillę, niezależnie od farszu :-)


czwartek, 20 lutego 2014

Kurczak z karmelizowaną gruszką i żurawiną

Zainwestowałem w końcu w oświetlenie do robienia zdjęć. Jak widać na załączonym obrazku, testy nowej żarówki (125W; 5500K; klik), białej parasolki i blendy wypadły pomyślnie (wystarczy porównać np. ze zdjęciami tołkanicy robionymi przy zwykłych żarówkach: klik). W moim nowym „studiu” zadebiutowała pierś z kurczaka, smażona z gruszką i żurawiną. Uważam to danie za całkiem udany eksperyment. Nawet moje małe szkodniki były zachwycone tym połączeniem.


środa, 19 lutego 2014

Warkoczyki z szynką parmeńską

Bardzo prosta w przygotowaniu i szybka przekąska. Oczywiście pod warunkiem, że skorzystamy z gotowego ciasta francuskiego, którego samodzielne przygotowanie nie jest bardzo skomplikowane, ale jednak czasochłonne.



niedziela, 16 lutego 2014

Śledź z jabłkiem

Czyli kolejny stuletni przepis w mojej kuchni. Tym razem był to szczególnie ciekawy eksperyment – pasta ze śledzi i jabłek. Muszę przyznać, że smakowała dość nietypowo. Co do wspomnianego w przepisie podobieństwa do kawioru... raczej bym polemizował:) Szkodniki, tak jak się spodziewałem, nie doceniły tego specjału.

sobota, 15 lutego 2014

Cannelloni nadziewane mielonym mięsem

Czyli kolejne popisowe danie imprezowe:) Jednym z podstawowych sposobów na przygotowanie cannelloni jest nadzianie makaronu usmażonym mięsem i upieczenie go z sosem (pomidorowym lub beszamelowym) i żółtym serem. Otrzymujemy wtedy coś podobnego do lasagne. Ja natomiast zwykle robię cannelloni w wersji odrobinę lżejszej – bez sosu. Nie jest to może sposób zgodny ze sztuką, ale takie bardziej mi smakuje.

środa, 4 grudnia 2013

Smorodinówka, czyli nalewka z czarnej porzeczki

Do mojej kolekcji podlaskich przysmaków dorzucam jeszcze nalewkę z kresowym rodowodem. W wersji oryginalnej (robionej kiedyś przez moją mamę) zaczynamy od zalania spirytusem młodych liści z czarnej porzeczki, a cały proces trwa prawie pół roku:) Ja postanowiłem pominąć pierwszy krok, dzięki czemu skróciłem czas przygotowania nalewki do 3 miesięcy. Nie sądzę żeby bardzo wpłynęło to na smak, oraz na pozostałe walory tego trunku. Jak podaje ciocia Wiki, nalewka ta podobno „ma korzystne działanie w zaburzeniach trawienia, nieżycie górnych dróg oddechowych i bólu gardła” (klik). Może to dzięki niej w tym roku ominęło mnie przeziębienie:) Pomimo właściwości leczniczych, zaliczam ją do bardzo niebezpiecznych trunków – czarna porzeczka całkowicie niweluje smak alkoholu i smorodinówka smakuje jak kompocik. Dopiero po chwili z żołądka dochodzi sygnał, że jest to jednak coś mocniejszego:)

wtorek, 29 października 2013

Tołkanica

O tym podlaskim przysmaku przypomniałem sobie, gdy robiłem babkę kartoflaną z grzybkami według stuletniego przepisu (klik). Jest to jedna z najprostszych potraw jaką można zrobić z ziemniaków – wystarczy zerknąć na listę składników. Nigdy wcześniej nie próbowałem tołkanicy, znałem ją tylko z opowiadań. Można ją zrobić na dwa sposoby: smażoną na patelni lub pieczoną. Chciałem spróbować czegoś nowego, a nie usmażyć ziemniaki z boczkiem i cebulą, więc zdecydowałem się na wersję pieczoną. Tołkanicę można podać z sosem lub ze śmietaną, ale całkiem nieźle smakuje bez dodatków.


czwartek, 17 października 2013

Farfalle z wędzoną makrelą, groszkiem i kaparami

Moje małe szkodniki uwielbiają wędzoną makrelę. Zawsze jak przechodzimy w sklepie obok stoiska z rybami słyszę "Taatooo... kup makrelę" :) Jest trochę zabawy z filetowaniem, ale warto. Szkodniki jedzą po prostu kanapki z makrelą. Ja wolę zrobić z niej jakąś pastę albo sałatkę. Ostatnio postanowiłem zrobić wersję „na bogato”: z makaronem, dodatkiem groszku i kaparów. Smakowała wybornie, a jak widać na załączonym obrazku, prezentowała się też całkiem nieźle.


czwartek, 26 września 2013

Babka kartoflana z grzybkami

W dalszym ciągu serii stuletnich przepisów zapraszam do wypróbowania babki kartoflanej z grzybkami. Danie to jest podobne do podlaskiej tołkanicy, którą może też kiedyś zaprezentuję.


Utrzeć dobrze ugotowane kartofle, grzyby ugotowane cienko posiekać, poddusić w maśle z cebulą i pieprzem — rondelek wysmarować masłem, wysypać miałką bułeczką i układać na przemian: warstwę kartofli i grzybów z dodaniem miałkiej bułeczki, na wierzchu kartofle—ze smaku grzybów zrobić sos z mąką, masłem i łyżką śmietany.
Nasz Dom(Tygodnik mód i powieści), 21/27-06-1913”

poniedziałek, 16 września 2013

Smażone kalmary

Ja wiem, że już miało nie być w tym roku więcej potraw z Chorwacji. Jednak pojechałem tam po raz drugi, tym razem na regaty (służbowo, na statek, do kapitana). Na jachcie była kuchnia, a kolega miał ze sobą lustrzankę, więc nie mogłem sobie darować:)
Wiem też, że bardzo podobny przepis wrzucałem w zeszłym roku (o tutaj). Na swoje usprawiedliwienie mam to, że kalmary z pietruszką i czosnkiem są przepyszne i nigdy się nie nudzą:)
Tym razem za testerów robili koledzy (i jedna z koleżanek) z którymi pływałem. Nie wszyscy zresztą – niektórzy odmówili spróbowania morskich robali. Ich strata:)


piątek, 6 września 2013

Steki marynowane w winie i chutney z żurawiną

Czas na kolejny post z winem w tle. Do steków wybrałem wino Celebro Argentina. Na etykietce były 3 rysuneczki, podpisane: grill, steak, beef – czyli wszystko pasuje :) Po ostatnich doświadczeniach z chutney'em mango postanowiłem poeksperymentować i zrobiłem kolejną wersję tego sosu, z wykorzystaniem marynaty w której moczyły się steki.


czwartek, 5 września 2013

Pigwówka, czyli nalewka z pigwy

Ponieważ pigwa, zwana także polską cytryną, już dojrzała, czas na moją ulubioną nalewkę. No może jedną z moich ulubionych nalewek... w zasadzie nie spotkałem jeszcze nalewki, której nie lubię:) Jak ktoś zna taką, której mogę nie polubić – chętnie ją przetestuję. Zrobienie pigwówki nie jest zbyt skomplikowane. Wystarczy zsypać owoce cukrem, jak puszczą sok – zalać je spirytusem i po kilku dniach rozcieńczyć wodą. W zasadzie jest to przepis na większość znanych mi owocowych nalewek... Ilość cukru zależy od owoców, a jeśli chodzi o czas „leżakowania” – przeważnie im dłużej tym lepiej.


Chutney mango

Na sos typu chutney natknąłem się jakiś czas temu podczas przeglądania kulinarnej blogosfery. Zaintrygowała mnie jego nazwa. Chutney (czatnej) jest to używany w kuchni indyjskiej gęsty sos z owoców i warzyw do potraw mięsnych i wegetariańskich. Jak podaje ciocia Wiki: „W Polsce odpowiedniki sosów typu chutney znane były od bardzo dawna (pojawiają się nawet przepisy z XVII w.) pod nazwą gąszcze” (klik).
Zawsze lubiłem połączenie mięsa i słodko/ostrych smaków. Na początek zdecydowałem się na chutney mango. Właściwie to planowałem zrobić sałatkę z piersi kurczaka, rukoli i mango, ale przypomniałem sobie o chutney'u i postanowiłem zaryzykować:) Eksperyment uważam za bardzo udany.


wtorek, 3 września 2013

Cevapcici

To już ostatni przepis z cyklu Chorwackich obiadków dwojga blogerów. Niestety pozostałe potrawy nie doczekały się zdjęcia – jedliśmy przeważnie wieczorem i było słabe światło, a szanse na to, żeby zachować chociaż odrobinę na drugi dzień były mizerne:) Wspólne gotowanie tak nam się spodobało, że zastanawiamy się nad nowym cyklem – np. obiady sobotnie dwojga blogerów.
Cevapcici (a właściwie Ćevapčići) jest potrawą znaną nie tylko w Chorwacji. Jak podaje ciocia Wiki jest to „danie mięsne pochodzenia bałkańskiego, sporządzane w wielu lokalnych odmianach. W Albanii występuje pod nazwą qofte, w Bośni jako Ćevapi, a w Rumunii jako mititei” (klik). Robi się je z mięsa mielonego z dodatkiem czosnku i dużej ilości przypraw. W restauracjach podają je przeważnie dość ostre, a my zrobiliśmy wersję light ze względu na małą I oraz szkodniki.


piątek, 30 sierpnia 2013

Paszteciki z grzybami

Jesień nadchodzi wielkimi krokami. Nie jest to moja ulubiona pora roku (patrz listopad), ale "ma też być może tam nawet i swoje plusy... rozchodzi się jednak o to, żeby te plusy nie przesłoniły Wam minusów." ;)

Do niewątpliwych zalet jesieni mogę zaliczyć świeże owoce, warzywa sezonowe no i grzyby! Jedną z ulubionych form jesiennego spędzania czasu rodziny Misiów jest zbieranie grzybów. Małe szkodniki można już uznać za wytrawnych grzybiarzy. Odróżniają kurki od muchomorów i podgrzybki od purchawek. W lesie chodzą za mną (lub za Misią) krok w krok. Mówią, że dzięki temu nie muszą się martwić o pajęczyny :)
Jako, że sezon grzybowy w pełni oddajemy się tej rozrywce kilka razy w tygodniu. Tu zaznaczam, że nie jestem zwolennikiem wstawania o 5 rano i marznięcia w lesie, tylko po to, żeby zdążyć zebrać grzyby przed innymi grzybiarzami. Przeważnie gdy przyjeżdżamy do lasu część amatorów porannej pobudki zbiera się już do domu. Pomimo tego udaje nam się znaleźć tyle grzybów, że powstaje problem – jak to wszystko zjeść? Na początku sezonu jemy grzybki smażone do prawie każdego obiadu. Krupnik z grzybami też często gości na naszym stole. Część grzybów trafia do słoiczków (z octem), część odgotowuję i zamrażam, prawdziwki suszę, a od czasu do czasu robię cebulaczki z grzybami albo takie paszteciki.


środa, 28 sierpnia 2013

Leczo z cukinii z szynką

Kolejne dzieło dwojga blogerów. Tym razem postanowiliśmy zrobić leczo z wykorzystaniem szynki (surowej) zamiast kiełbasy. Jakoś tak nie przemawiała do nas kiełbasa, którą można było kupić w chorwackich sklepach – była masakrycznie droga i niefajna. Zresztą szynka to tylko dodatek, a właściwy smak potrawie nadała przede wszystkim dojrzałe w słońcu warzywa: papryka, pomidory i cukinia. Jak zwykle było pyszne. A może to w Chorwacji wszystko smakuje lepiej? Nawet mój starszy szkodnik, który zwykle nie jada cukinii, zjadł całą porcję leczo i dopiero przy dokładce odsuwał na bok cukinię.
Tym razem w Koperkowej Kuchni leczo z cukinii z szynką prezentuje się bardzo podobnie - koperkowy aparat odmówił tego dnia posłuszeństwa, więc łaskawie zezwoliłem na wykorzystanie moich zdjęć: klik.


wtorek, 27 sierpnia 2013

Kotlety z kaszki w naleśnikach z sosem grzybkowym

Zgodnie z obietnicą (złożoną tutaj) nadszedł czas na kolejny stuletni przepis. Jeśli chodzi o poszukiwania kaszy krakowskiej – poległem. Znalazłem ją tylko w kilku sklepach internetowych i jak doliczyłem koszty przesyłki to uznałem, że taniej będzie kupić na obiad polędwicę wołową;) Kaszę krakowską zastąpiłem więc kaszą gryczaną nieprażoną. Tylko taką udało mi się znaleźć w tradycyjnym sklepie. Kotlety z kaszki w naleśnikach i tak wyszły wyborne. Szkodnikom też smakowały:)


niedziela, 25 sierpnia 2013

Jagnięcina duszona w winie z figami

Jak dwóch blogerów kulinarnych wybierze się na wakacje do Chorwacji, mają do dyspozycji kuchnię na tarasie z widokiem na morze i góry (jak to w Chorwacji), to można się spodziewać smakowitego urlopu. Gotowanie na świeżym powietrzu było bardzo przyjemne. W tak pięknych okolicznościach przyrody... i tego... i niepowtarzalnej... Pani pozwoli... i Pan również... że dziś znowu coś ugotujemy zamiast iść do knajpy:)
Już od początku wyjazdu zaczęliśmy się zastanawiać, jak wykorzystać w kuchni figi, które rosną pod domem. Oczywiście powstał dżemsfig w dwóch odsłonach (klik, klik) ale tego nam było mało. Kolejnym pomysłem była jagnięcina z figami. Wyszła wyśmienita. Zarówno szkodniki jak i mała I były zachwycone. Koperkowy mąż i Misia (czyli żona Misia) także. Zapraszam też na jagnięcinę do Koperkowej Kuchni.



środa, 21 sierpnia 2013

Risotto ze szpinakiem i kurczakiem

Od pewnego czasu miałem ochotę zrobić risotto. Takie prawdziwe na białym winie, a nie ryż z warzywami:) Poszperałem trochę w internecie, sprawdziłem zawartość lodówki i zdecydowałem się na risotto ze szpinakiem i kurczakiem. Zakupiłem specjalny ryż (taki okrągły) i przystąpiłem do gotowania. Do risotto wybrałem białe wino Celebro France www.facebook.com/KlubCelebro. Doskonale pasowało do tej potrawy i z trudem udało mi się ocalić trochę do zrobienia zdjęcia:)


wtorek, 20 sierpnia 2013

Dżem z fig i pomarańczy

Zeszłoroczny urlop tak nam się spodobał, że w tym roku wybraliśmy się dokładnie w to samo miejsce – do Chorwacji na wyspę Brač. Tym razem zabraliśmy ze sobą do towarzystwa jeszcze koperkowe małżeństwo wraz małą I (klik). Mieliśmy więc wczasy kulinarne:)
Tak jak w zeszłym roku po kilku dniach znudziły nam się figi i znowu trzeba było zrobić dżemsfig. Tym razem fig było więcej, no i urlop był dłuższy więc dżem robiliśmy dwa razy. Najpierw koperkowa żona zrobiła swój dżemik (klik). Ja natomiast postanowiłem trochę urozmaicić moją wersję i do fig dodałem pomarańcze.


środa, 31 lipca 2013

Sakiewki z grilla, czyli szaszłyki dla leniwych

Jest to wynalazek mojej szwagierki – Izuni. Patent jest bardzo prosty i aż mi wstyd, że wcześniej na to nie wpadłem. Tak jak większość wynalazków powstał z lenistwa – jak sama przyznała nie chciało jej się nadziewać składników na patyczki i postanowiła spróbować jak wyjdą szaszłyki upieczone w folii. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu zabiegowi nic się nie spiecze i nie wysuszy na grillu, wszystkie składniki dobrze przejdą aromatem, jako bonus dostajemy sosik, który powstaje podczas pieczenia. No po prostu same zalety:)

piątek, 26 lipca 2013

Zupa dziadowa, czyli kartoflanka z zacierkami

Taka „zupa nic”, którą kiedyś robiła moja babcia. Aż trudno uwierzyć, że zupa która w składzie ma tylko ziemniaki, mąkę, cebulę i olej może być tak pyszna. W dzieciństwie była to moja ulubiona zupa. Zawsze pomagałem babci robić zacierki – jest to niezła zabawa dla małego szkraba. Teraz też zagoniłem do roboty moje małe szkodniki. Wyszły z tego niezłe kulfony, no i musiałem posprzątać całą kuchnię :)



środa, 17 lipca 2013

Polędwiczki wieprzowe w sosie kurkowym

Ponieważ nadal nie zaopatrzyłem się w kaszę krakowską, a jeść coś trzeba, dzisiaj zrobiłem polędwiczkę wieprzową w sosie kurkowym. Nie jest to danie wymagające, zarówno jeśli chodzi o umiejętności kucharskie, jak i o czas. Inaczej mówiąc ciężko jest zepsuć polędwicę wieprzową (chociaż w zasadzie wszystko można przesolić albo przypalić). Odnotowałem więc kolejny sukces kulinarny, którego dowodem był zachwyt szkodników i wymiecione do czysta talerze:)


wtorek, 16 lipca 2013

Kotlety ze śledzia

Jakiś czas temu dowiedziałem się, że mój kolega założył dość ciekawy portal: 100lattemu.pl Są tam wybrane wiadomości ze starych gazet. Na pewno można się z tego więcej dowiedzieć o życiu przed wiekiem, niż z lekcji historii. Ja oczywiście zacząłem lekturę od działu „Kulinaria”. Znalazłem tam kilka ciekawych przepisów i postanowiłem spróbować co jadło się przed stu laty. Na początek wybrałem kotlety ze śledzia.


piątek, 24 maja 2013

Pieczarki faszerowane

... a może raczej gałki z mięsa mielonego w pieczarkach. Sprawdzają się zarówno jako danie obiadowe, oraz jako przekąska na imprezie (taka całkiem konkretna przekąska). Przygotowanie ich nie jest skomplikowane ani bardzo pracochłonne. Czasem gdy planuję zrobić na obiad kotlety mielone, kupuję dodatkowo trochę pieczarek i część mięsa wykorzystuję do faszerowania. Szkodniki oczywiście wyjadają mięcho, zostawiając nietknięte pieczarki, ale kto im zabroni?


wtorek, 14 maja 2013

Kolorowy pasztet

Inspiracją do zrobienia tego wynalazku był warzywny pasztet w kolorach reggae, podpatrzony tutaj: klik. Tyle, że mój pasztet nie jest warzywny, a tylko kolorowy. Nie zasługuje więc na nazwę „w kolorach reggae”, gdyż żaden szanujący się rastafarianin nie tknie mięsa. Tym niemniej efekt bardzo spodobał się małym szkodnikom, a dodane warzywa nie zmieniły zbyt mocno smaku pasztetu. Trochę go tylko wzbogaciły.


sobota, 30 marca 2013

Zupa krem z dyni

Ostatnio odkryłem w zamrażalniku woreczek z dynią. W sezonie dynie dość szybko mi się nudzą – nie potrafię kupić porcji na jeden obiad. Zawsze kupuję za dużo i jemy ją w różnych postaciach przez kilka dni, a część muszę zamrozić. Jednak poza sezonem czasami tęsknię do tego smaku, dlatego bardzo ucieszyłem się z mojego odkrycia i postanowiłem zrobić jesienną zupkę, w sam raz na zimową wiosnę ;) Szkodniki też bardzo chętnie zjadły zupę – zjedzą każdy krem, jeśli podam im do niego grzanki:)


poniedziałek, 25 marca 2013

Steki z rekina smażone w pergaminie

Jakiś czas temu dostałem cynk z koperkowej kuchni, że w dyskoncie w kropeczki mają promocję na steki z rekina. Faktycznie, można je było kupić w dość atrakcyjnej cenie. Zaopatrzyłem się więc 3 kawałki mrożonego żarłacza błękitnego i zacząłem się zastanawiać jak je przyrządzić. Chcąc poznać smak rekina, postawiłem na maksymalną prostotę: sól, pieprz i odrobina soku z cytryny. Jednak ponieważ steki były bardzo delikatne i bałem się, że nie uda mi się usmażyć ich w jednym kawałku, zdecydowałem się na smażenie w pergaminie (podobnie jak w przypadku pstrąga z sosem cytrynowym), tym razem jednak nie korzystałem z "gotowców":)


czwartek, 14 marca 2013

Gotowany schab

Wiele razy próbowałem zrobić dobrą wędlinę ze schabu. Niestety pieczony zawsze wychodził zbyt suchy – pewnie za długo go piekłem:) Dostałem kiedyś przepis, który zmienił moje podejście do domowej wędliny. Schab przygotowany w ten sposób jest soczysty i doskonale smakuje. Można tak samo ugotować dowolne inne mięso, ale najlepszy wychodzi właśnie schab.


Pstrąg z musem jabłkowo-chrzanowym

Po raz kolejny odwiedziłem dyskont w kropeczki i zaopatrzyłem się w nim w świeże pstrągi. Tym razem postanowiłem je upiec. Po raz kolejny zastosowałem masełko pietruszkowe, znalezione kiedyś w koperkowej kuchni, które wypróbowałem już gdy robiłem pstrąga po żydowsku. Mus jabłkowo-chrzanowy początkowo budził moje obawy, okazał się jednak strzałem w dziesiątkę! Małe szkodniki co prawda go nie doceniły, ale rybkę chętnie zjadły:)


wtorek, 12 marca 2013

Roladki z indyka ze śliwkami

Czyli kolejna wariacja na temat piersi. Zainspirowany komentarzem przy jednym z moich postów na fejsbuku postanowiłem zrobić roladki z indyka z szynką i śliwkami. Znaczy miały być z szynką parmeńską, ale w sklepie mieli tylko ogonówkę brandenburską;) Roladki i tak wyszły bardzo smaczne. Nawet małe szkodniki je doceniły.


poniedziałek, 11 marca 2013

Kotlety rybne z sosem koperkowym

Pamiętam to danie z dzieciństwa. Babcia od czasu do czasu robiła takie kotleciki z ryb słodkowodnych (złowionych przez Tatę) z dodatkiem ryb morskich. Zajmowało jej to pół dnia, z czego najbardziej pracochłonne było filetowanie mniejszych ryb. Ja robię kotlety tylko z ryb morskich – filetowanie małych płotek zostawiam cierpliwym:) Zawsze kupuję kilka gatunków ryb i mieszam je ze sobą. Tym razem był to dorsz, morszczuk i tilapia. Kotlety można zrobić z ryby mrożonej lub świeżej. Jeśli jest mrożona, to trzeba ją rozmrozić i wycisnąć z niej wodę. Poniższe proporcje są na ½ kg ryby już po wyciśnięciu:)


niedziela, 10 marca 2013

Kurczę nabite w butelkę...

… a właściwie na butelkę – czyli blogowy klasyk. Widziałem to danie na tylu blogach, zawsze zachwalane jako wyjątkowo pyszne, że postanowiłem w końcu sam spróbować. Muszę przyznać, że faktycznie był wyśmienity, a pierś wyszła wyjątkowo soczysta. Zapach, który unosił się w całym domu podczas pieczenia wszystkich nas przyprawiał o ślinotok. Szkodniki orbitowały wokół kuchni i co pięć minut pytały, kiedy będzie gotowe:) Talerze zostały opróżnione w tempie ekspresowym. Jedynym minusem kurczaka pieczonego w ten sposób, jest konieczność umycia piekarnika...


piątek, 8 marca 2013

Owoce morza z makaronem

Jest to chyba najprostszy sposób na przygotowanie owoców morza. Nie jest to wcale trudne ani pracochłonne. Oczywiście pod warunkiem, że kupujemy mrożonkę, a nie np. świeże kalmary, które trzeba oczyścić:) Tym razem zaopatrzyłem się w mieszankę owoców morza i paczkę mrożonych krewetek, dodałem do tego dużo czosnku, pietruszki i makaron. Taka prosta kompozycja ładnie wygląda i wyśmienicie smakuje. Nawet małe szkodniki zdecydowały się, z pewną nieśmiałością, zjeść po krewetce :)


czwartek, 7 marca 2013

Domowe masło czekoladowe

Moje małe szkodniki uwielbiają kanapki z masłem czekoladowym. Jest to przekąska dość kaloryczna i niezbyt zdrowa, jednak od czasu do czasu daję się namówić i kupuję im słoiczek tego smakołyku. Ostatnio znalazłem na jednym z blogów przepis na niby Nutellę. Spodobał mi się ten pomysł i postanowiłem zaserwować dzieciom taką podróbkę. W smaku nie przypomina za bardzo masła czekoladowego, a raczej bananowe, tym niemniej banany z czekoladą są zawsze dobrym pomysłem. Obawiałem się trochę połączenia tego smaku z awokado, jednak było ono praktycznie niewyczuwalne. Kalorii ma to co prawda sporo, ale ma też dużo witamin, a szkodniki na razie odchudzać się nie muszą :)


wtorek, 5 marca 2013

Kulebiak

Kolejnym podlaskim przysmakiem, którego wykonanie wcale nie jest takie trudne, jest kulebiak. Pod tą wdzięczną nazwą kryje się drożdżowa rolada z nadzieniem z kiszonej kapusty i grzybów – takim jak na wigilijne pierogi. Danie to nie jest obecnie popularne i raczej ciężko znaleźć kulebiak w jakiejś restauracji. Swoją drogą zastanawia mnie to, że w Białymstoku łatwiej zjeść sushi albo dania kuchni włoskiej niż regionalne potrawy... Wracając do kulebiaka – po upieczeniu kroimy go w grube plastry i zjadamy na gorąco.


środa, 27 lutego 2013

Skrzydełka po diabelsku...

… w wersji łagodnej:) Kiedyś robiłem te skrzydełka z dodatkiem chilli i wtedy w pełni zasługiwały na swoją nazwę. Musiałem to zmienić ze względu na moje małe szkodniki, które jakoś nie mogą się przyzwyczaić do ostrych potraw. Ketchup jednak zostawiłem pikantny (niech się powoli wdrażają), a chilli można sobie dodać na talerzu.

Szczególnie polecam jako danie imprezowe. Pod warunkiem, że nie zapraszamy gości, którzy nie potrafią jeść palcami;) Nie polecam podawania ich w towarzystwie typu „bułkę przez bibułkę”. Roboty przy tej potrawie nie jest zbyt dużo i można ją podzielić na dwa dni. Jednego dnia kroimy skrzydełka i przyprawiamy, a drugiego pieczemy. Dzięki temu dobrze przejdą smakiem zalewy.


niedziela, 24 lutego 2013

Spaghetti z szynką i sosem śmietanowym

Spaghetti kojarzy mi się przede wszystkim z sosem pomidorowym. U nas w domu było to takie danie na leniwą niedzielę. Mama prawie co tydzień gotowała makaron z sosem pomidorowym. Można powiedzieć, że była to jej weekendowa specjalność:)
Ja tym razem do spaghetti zrobiłem sos śmietanowy. No może prawie śmietanowy – zawsze zastępuję śmietanę jogurtem naturalnym. Dodałem też starte jabłko i odrobinę chrzanu. Dzięki temu uzyskałem dość ciekawy, winno-ostry smak. Małe szkodniki nie wybrzydzały i zjadły swoje porcje bez marudzenia.


sobota, 23 lutego 2013

Kotleciki gryczane

Tym razem w ramach eksperymentów postanowiłem zrobić kotlety z kaszy gryczanej. Miałem akurat w lodówce woreczek ugotowanej kaszy i trochę gotowanych ziemniaków. Postanowiłem dodać jeszcze marchewkę i wyszły mi z tego bardzo smaczne wegetariańskie kotleciki. Małe szkodniki zgłosiły jednak zdanie odrębne, co zostało wpisane do akt... ewidentnie są to stworzenia mięsożerne;)


niedziela, 17 lutego 2013

Steki

Gdy pierwszy raz zabrałem się w domu do robienia steków, Misia była sceptycznie nastawiona do mojego pomysłu: „Przecież dzieci tego nie zjedzą...” Okazało się, że małe szkodniki uwielbiają steki. Co prawda za pierwszym razem były jak dla nich trochę zbyt ostre – dosypałem za dużo chilli i dzieci musiały je często popijać, ale zjadły i pytały kiedy znowu zrobię takie dobre mięsko :)
Przygotowanie w domu dobrych steków wcale nie jest trudne. Trzeba kupić kilka plastrów wołowiny, zamarynować ją i wrzucić na patelnię grillową. Częstym błędem jest rozbijanie mięsa tłuczkiem – to co sprawdza się przy schabowych, nie jest najlepsze dla wołowiny. Przekładamy steki na parę minut do piekarnika i gotowe. Żadna filozofia :)



czwartek, 14 lutego 2013

Babka ziemniaczana

Ostatnio wszyscy na blogach szaleją z przepisami na walentynkową kolację, to i ja postanowiłem dodać coś od siebie. Uważam, że najważniejsza w walentynki jest fajna babka, zdecydowałem więc, że zrobię babkę ziemniaczaną ;) Nie jest to może klasyczna podlaska babka, bo dodałem do niej marchewkę. Jak wiadomo marchew jest najlepsza na potencję, tylko trudno ją przymocować ;) A tak serio, to kiedyś w ramach eksperymentu dodałem marchewkę do placków ziemniaczanych i okazało się to bardzo dobrym pomysłem. Od tego czasu zawsze jak robię placki (albo babkę), dodaję do ziemniaków marchew.



wtorek, 12 lutego 2013

Batoniki z musli, czyli samo zdrowie

Do zrobienia domowych batoników zainspirował mnie ten przepis: klik. Jest to, jak na słodycze, dość zdrowa przekąska, a na pewno doskonały sposób na dostarczenie dzieciom sporej dawki błonnika. Moje małe szkodniki były błonnikiem zachwycone ;) Najfajniejsze jest to, że możemy sobie pozwolić na pełną dowolność jeśli chodzi o skład naszych batoników. Podane poniżej proporcje są przybliżone. Radzę tylko trzymać się ilości margaryny i miodu – coś musi skleić nasze batoniki.



niedziela, 10 lutego 2013

Quesadillas ze szpinakiem, indykiem i pomidorami

Na to danie natknąłem się przypadkiem w Internecie. Zaintrygowała mnie przede wszystkim nazwa, chociaż zdjęcie też było całkiem zachęcające. Są to po prostu dwa placki tortilli zapieczone z żółtym serem, podawane na ciepło. Często oprócz sera dodaje się opcjonalne składniki (np. grzyby, paprykę, kiełbasę, mięso). Bogaty w wiedzę teoretyczną postanowiłem zaserwować rodzinie quesadillas. Niedawno robiłem domowe placki do tortilli, co okazało się dość prostym zadaniem, więc tym razem też postanowiłem zrobić je samodzielnie. Oczywiście trochę zaszalałem z farszem :) Szkodniki były nastawione sceptycznie jak usłyszały nazwę:
– Tato, co będzie na obiad?
– Quesadillas.
– Fuj!
Na szczęście dały się przekonać :)



poniedziałek, 4 lutego 2013

Sałatka owocowa

Pyszny sposób na zdrowy i bogaty w witaminy posiłek, który dzieci bardzo chętnie zjedzą. Na naszym stole pojawia się czasem jako kolacja lub weekendowe śniadanie. Znika zawsze w ciągu kilku minut :) Skład sałatki zależy od pory roku i naszej pomysłowości.


niedziela, 3 lutego 2013

Pomidorowa z kluseczkami

Jest to ulubiona zupa moich małych szkodników. Do tego na drugie kotlety z piersi kurczaka w panierce, ziemniaczki i surówka z marchewki i jabłka – to jest ich wymarzony zestaw obiadowy :) Taką pomidorówkę najlepiej zrobić na bazie porządnego domowego rosołu, ale można też na bulionie z kostki. Tym razem dodałem do kluseczek trochę mąki kukurydzianej, bo miałem za mało mąki pszennej ;) Kluseczki pszenno–kukurydziane były bardzo dobre.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...